Zaczarowana kostka – historia marki Maggi

Zaczarowana kostka – historia marki Maggi
Dość pokrętne lata młodzieńcze cechujące się częstą zmianą szkół kończą się dla Juliusa praktyką kupiecką w Bazylei. Potem kolejnym zajęciem przez dwa lata staje się piastowanie stanowiska wicedyrektora w zakładzie młynarskim w Budapeszcie. Po tej przygodzie Julius Maggi wraca w 1869 do Kempttal. Tu pełen energii przejmuje ojcowską firmę. Młyn nie jest jednak w dobrej kondycji. Pracuje w oparciu o prymitywną technologię rozbijania młotem ziarna na mąkę. W dodatku rzemiosło to zanika. Branża znajduje się w trudnej sytuacji technicznej i gospodarczej. Industrializacja pcha młynarstwo w drogie maszyny parowe, podczas gdy spekulanci nabijają kieszenie zyskami pochodzącymi z importu taniej mąki. Julius Maggi podejmuje jednak wyzwanie. Dla bezpieczeństwa firmy zakłada w 1872 spółkę komandytową „Julius Maggi & Cie”, po czym dokupuje dwa młyny: w Zurychu i Schaffhausen.

Fridolin Schuler - lekarz, który pełni funkcję fabrycznego inspektora pewnego dnia zwraca Juliusowi uwagę na konieczność poprawy standardów żywieniowych robotników. Na uwagę Maggi, że robotnicy stale chorują, replikuje: - A jak proletariat nie ma chorować, skoro żywi się tylko kartoflami, kawą i sznapsem. Im potrzeba białka.

Pracujący w fabrykach kobiety i mężczyźni nie mają czasu ani pieniędzy na zdrowe odżywianie. Domowe kuchnie prawie nie istnieją. W paleniskach stosuje się wyłącznie drewno, a niewiele domów posiada bieżącą wodę. Krótkie przerwy w pracy nie pozwalają na dojście do domu. Zimne posiłki i kanapki zastępują na co dzień ciepłe dania spożywane w rodzinnym gronie.

Takie kiepskie odżywianie ma wpływ na choroby i przeziębienia. Nie jest też bez wpływu na umieralność niemowląt. Doktor Schuler widzi rozwiązanie tego problemu w stworzeniu koncentratu spożywczego, złożonego z owoców – leguminy. Proponuje by źródłem taniego białka był wysokokaloryczny środek zastępczy szybko przyswajany przez organizm. Jednym słowem – koncentrat, zastępujący dotychczasowe jedzenie i składający się ze wszystkich składników niezbędnych ludzkiemu organizmowi. Powinna to być zdrowa i smaczna namiastka szybko podana na stół. Do tego tania i dostępna dla ogółu.

Maggi drapie się po głowie, ale akceptuje pomysł. Stawia na postęp i swoje pomysły dotyczące nowych produktów. Pod wpływem Schulera budzi się w nim duch wynalazcy. Podczas gdy jego młyńskie koła wolno mielą mąkę, on sam zamyka się w pracowni. Pracuje nad wynalezieniem nowego produktu. Poznaje reguły fizyki, chemii, rolnictwa i budowy maszyn. Po dwóch latach prób i badań, w 1884 rozpoczyna na skalę przemysłową produkcję mąki leguminowej z grochu i fasoli. Schuler – doradca Szwajcarskiego Towarzystwa Wspierania Przedsiębiorczości obejmuje na dwa lata patronat nad wyrobem. Dzięki temu Maggi może sprzedawać nowy produkt w Szwajcarii po przystępnej cenie.

Pomimo początkowego sukcesu Maggi nie osiada na laurach. W rezultacie w 1886 prezentuje ofertę gotowych zup w puszkach. Maggi Suppe to pierwsza na świecie gotowa zupa. Od ręki sprzedaje 8 milionów gotowych porcji. Okazuje się, że grupa docelowa to nie tylko biedni, ale i klasa średnia która chce zaoszczędzić.

Lubczyk czy nie lubczyk

W tym samym roku pojawia się legendarna przyprawa Maggi. Konfekcjonowana w charakterystycznych, nietypowych, brązowych flaszkach o długiej szyjce. Kilka kropli zmienia najzwyklejszą zupę w pełne aromatu danie. Produkt okazuje się niezwykle przydatny i odnosi oszałamiający sukces. Dochodzi do tego, że potocznie używany lubczyk lekarski zyskuje nazwę „ziela Maggi”, choć lubczyk w przyprawie nie jest stosowany. Ma jedynie podobny smak.
Maggi idzie dalej. W 1908 rzuca na rynek bulion w kostkach. Europa jest zachwycona. Jakie to proste. Rozpuszcza się w gorącej wodzie i rosół gotowy. Przez 20 lat trwa uliczna promocja. Próbki rozdaje się na placach, demonstracyjne pojazdy przemierzają europejskie szlaki. Kostka Maggi podbija świat. Emaliowane szyldy przyozdabiają każdy sklep. W 1910 kostka rosołu kosztuje 10 rappów. To po przeliczeniu około 15 dzisiejszych eurocentów, kilogram mięsa rosołowego w tym czasie kosztuje 4,50 euro. Maggi dostaje certyfikaty potwierdzające jakość produktów. Wkrótce rozpoczyna produkcję zup opartych o świeże warzywa.
Dość niespodzianie pojawia się przeszkoda. Księstwo Badenii zaostrza przepisy celne. Zapowiada, że celnicy będą pobierać większe cło za butelkę przyprawy niż za cały kanister. Maggi nie zastanawia się długo. W maju 1887 ośmiu pracowników przenosi się na teren Badenii. Kiedy w styczniu 1899 cła zostają drastycznie podwyższone, w Singen opodal jeziora Badeńskiego działa już rozlewnia przypraw i zup. Siedem pań w części wynajętej restauracji „Amman” przelewa koncentrat z kanistrów w butelki. A Singen to bardzo ważny punkt na mapie. Posiada bowiem połączenie kolejowe z całą Europą. Produkty Maggi mogą stąd jechać w świat. Wtedy Maggi nie zdaje sobie sprawy, że filia okaże się nieśmiertelna. Przetrwa obie wojny światowe. Dziś Singen produkuje rocznie 41 tysięcy ton suchych produktów, 9 tysięcy ton płynnych przypraw i 48 tysięcy ton sterylizowanych produktów spożywczych, głównie potraw jednodaniowych.

Tymczasem Maggi nie próżnuje. Otwiera oddziały w Paryżu, Berlinie, Wiedniu, Bregenz i Londynie. Działa też przedstawicielstwo w USA. Ekspansywna strategia sprawia, że producent i jego wyroby stają się znani na całym świecie. Teraz by podwyższyć kapitał zakładowy Maggi przekształca firmę w 1899 w spółkę akcyjną.

Ale jego działalność nie ogranicza się wyłącznie do produkcji. Sam układa teksty reklamowe i zestawia obrazy graficzne. Osobiście projektuje słynną kwadratową brązową butelkę. Tak dalece rozumie znaczenie reklamy, że już w 1886 tworzy w firmie dział reklamowo-prasowy. Gazetowe ogłoszenia, plakaty i emaliowane szyldy wykonane w żółto-czerwonych barwach firmowych zalewają świat. Korzysta z czarno-białego, niemego kina. Maggi także osobiście kreuje swój znak firmowy – czteroramienną gwiazdę. Ma ona symbolizować jego życiową dewizę „Przez krzyż do gwiazdy” lub „Przez krzyż do sukcesu”. Krzyż jest tu synonimem trudności, gwiazda – symbolem szczęścia. Do kampanii reklamowej zatrudnia najbardziej znane nazwiska z Francji, Włoch i Niemiec, a slogany tworzy niemiecki copywriter – Frank Wedekind. Jednym z nich jest „Kobiety mają tysiące dróg do lepszego bytu. Najprostszą jest zupa Maggi”.
Maggi emituje pocztówki z inskrypcją: „Każda gospodyni domowa używa Maggi.” Kartki z ciekawskim krukiem oglądającym kostkę Maggi można dostać wszędzie. Uliczny szlagier brzmi: „Tato, drogi tato, Nie pójdę do wojska, bo tam nie dają zupy Maggi.” Na ulicach ustawia automaty mieszczące 500 kostek.
Maggi jako przedsiębiorca nie zapomina o socjalnych warunkach swojej załogi. W 1892 otwiera zakładową stołówkę i zaczyna realizować projekt budownictwa zakładowego. W trzy lata później otwiera zakładową kasę chorych. Do 1900 roku przybywa dom wczasowy, dochodzą dodatki za staż pracy i kasa zapomogowo-pożyczkowa, a także pomoc dla poszkodowanych po wojnie.

W 1906 Maggi wprowadza jako jeden z pierwszych przedsiębiorców w Szwajcarii wolne sobotnie popołudnia. Zinstytucjonalizowane zostają zapomogi dla wdów, emerytów w podeszłym wieku oraz wyprawki dla niemowląt. W 1907 w firmie powołana zostaje komisja zakładowa, której zadaniem jest podpisanie umów społecznych.

Maggi szpiegiem

Sam Maggi w 1901 przenosi się do Paryża, gdzie zakłada firmę przetwarzającą mleko. W 1903 powstaje Societe Laitiere Maggi, produkujące zdrowe mleko dla niemowląt narażonych na tyfus i gruźlicę. Początkowo Maggi ze względu na brak powszechnej wiedzy o procesach pasteryzacji oskarżany jest przez konkurencję o fałszerstwo i manipulację. W końcu konkurencja kapituluje, a rząd dekoruje go orderem Legii Honorowej.

Mimo tego Francja nie jest dla niego przyjazna. Prezes paryskiej giełdy uważa, że Niemcy rujnują francuską gospodarkę, a niemieckie samochody zapełniają francuskie ulice. Maggi posądzany jest o przerzut szpiegów. Sugeruje się nawet największą aferę od czasów Dreyfusa. Podobno tablice Maggi na sklepach mają być w przypadku wojny tajnymi znakami dla Reichswehry. Do tego w 1907 chemik z Monachium – Ludwig Graf wykrada tajne recepty Maggi i opatentowuje je w kilku krajach. Maggi musi wejść na drogę sądową by odzyskać utracone prawa.

Mimo tego szczęście mu sprzyja. W 1912 miesięcznie Maggi sprzedaje 6 milionów kostek. Kontratakują go Knorr i Liebig. 19 października 1912 umiera w wyniku udaru mózgu w wieku 66 lat. Kończy się życie wszechstronnie utalentowanego człowieka, którego pasja stworzyła nowy kierunek w przemyśle spożywczym. Ale firma tętni już własnym życiem. Koncentrat Maggi uratuje Niemców przed śmiercią głodową w 1945. Przez 40 lat firmą kierować będzie Michael Schmid, najbardziej zaufany człowiek Juliusa Maggi. To on w 1947 nakreśla futurystyczne plany stworzenia koncernu. Zacieśnia współpracę z Henri Nestle doprowadzając do fuzji Nestlé Alimentara GmbH z siedzibą w Vevey nad jeziorem Genewskim.

Mao, ach Mao

Teraz idea Maggi realizowana jest na miarę lat 50. Powstaje pomysł otwarcia studyjnych kuchni, które spełniać będą rolę ośrodków doradztwa kuchennego. W 1958 pojawia się makaron Ravioli, potrawa dla studentów i mieszkańców blokowisk. Odnosi światowy sukces. W lata 70. Maggi wchodzi z nowym produktem. Gulasz-fix to pierwszy z nowej grupy gotowych produktów. W 1980 opodal Saint Quentin powstaje zakład produkcji zup typu instant. W 1987 pojawiają się w tej postaci najbardziej znane potrawy świata (chińska – Mao, ach Mao, co za zupa; meksykańska – Caramba, co za zupa). Studia Kuchniafix pojawiają się we Frankfurcie/M, Lipsku i Hamburgu. Na stronie internetowej Kochstudio Club oferuje 3 tysiące gotowych recept. Slogan 21 stulecia brzmi „Maggi, Maggi, codzienne gotuj!” Dziś Maggi jest częścią Nestlé AG, ma w swoim koszyku 450 produktów, z czego 300 sprzedaje pod własną marką. Kontroluje 96% rynku.
Tymczasem 100 gram słynnej przyprawy zawiera 54 kalorie i żadnego tłuszczu. Ten produkt to wynik fermentacji roślinnej przy użyciu wody, drożdży, szczypty soli, glutaminy no i dużej porcji tajemnej recepty, będącej najbardziej strzeżoną tajemnicą firmy. Brązowe butelki nie są szkodliwe dla zdrowia. Choć tak twierdziła konkurencja. A lubczyk tylko przez przypadek smakuje identycznie. Kostki Maggi powstały dlatego, że Julius Maggi zapatrzył się na dzieci bawiące się drewnianymi klockami. Początkowo miał to być granulat lub pigułki. Powstał problem kiedy sąd rejestrowy zapisał w aktach „Kostka Maggi” przez duże K, w odróżnieniu od „kostki Rubika”. Przez to „K” wiele razy pojawiać się będzie później błąd w innych obcojęzycznych reklamach. Niedawno w Ludinghausen przyprawie postawiono pomnik. Wielką flaszkę z 3 tonami brązowego koncentratu.

Podobno nazwę Maggi zna każdy Niemiec, a u 87% w lodówce stoi przyprawa opatrzona czerwono-żółtą etykietą. Ale nikt z nich nie kojarzy, że jest to produkt zagraniczny, bo Julius Maggi był Szwajcarem włoskiego pochodzenia.. I dlatego nie mówi się „Magi” tylko „Meddżi”!

Promowany: